Nauki i nauczki

Pieniądz rządzi światem – mówią.
Pracuj, ucz się, a będziesz miał łatwiej w życiu. Bierz przykład z mądrzejszych! – pouczali nas rodzice od najmłodszych lat, my powtarzaliśmy naszej córce, a ona z mężem swoim polsko-meksykańskim dzieciom.
Kasandra i Thalia córki Patki i Alejandro, to Kanadyjki. Najmłodsze pokolenie Arkuszewskich i nadzieja kraju, do którego przywiodłam rodzinę w poszukiwaniu lepszego bytu. Czas pokaże dokąd one zawędrują.

Dziewczynki, tak jak wcześniej ich mama, wychowywane w trzech językach, uczone są tutejszym zwyczajem tolerancji i wiary w siebie. Przy każdej sposobności dorośli wpajają im korzyści, jakich mogą oczekiwać z pozytywnego nastawienia do otoczenia.

Kasandra (7), dla nas Kasia, Pleaser od urodzenia. Przylepa z uśmiechem na twarzy i do tego dobre maniery. Od czasu, gdy tylko zaczęła mówić, wszystkim dookoła prawi komplementy. Rozbraja dobrocią i nie sposób przy niej nie porzucić trosk, nie dać się wciągnąć w dziecięcą krainę radości.
Thalia przyszła na świat półtora roku później. Kasia nazwała ją Tita i ta ksywka do niej przylgnęła. Od siostry, jakby chciała się odróżnić, zaskakuje jakże odmienną osobowością. Nie ogląda się na innych, robi to, na co w danej chwili ma ochotę, lub tak, jak sama uważa za stosowne. Na nic zdają się uwagi, na nic lekcje i wywody o tym co wypada, a czego nie należy robić. Nie zabiega by nią się zajmowano. Samodzielna, o zadziwiającej wyobraźni często umyka z towarzystwa, by zagłębić się we własnym świecie fantazji. Ku naszemu zdziwieniu chwyta i zapamiętuje słowa, jakich używają dorośli. „Ależ oczywiście” – odpowiada, kiedy już w łóżku w czasie czytania bajki proszę, by zamknęła oczy.

W tygodniu dziewczynki muszą dostosować się do tempa życia; rytm nadają obowiązki. Dzisiaj akurat mają lekcję pływania. Po obiedzie mama zmywa, a tato sprząta i woła:
– Chicas, zróbcie porządek w swoich pokojach, a jak szybko się uwiniecie, to dostaniecie po dolarze do skarbonki.
Ciemnookie siostry popatrzyły na siebie i w podskokach pobiegły do swoich pokoi. Po kilku minutach przybiega do taty zdyszana Kasia. Na policzkach wypieki czerwone jak rzodkiewki, grzywka przyklejona do spoconego czoła.
– Sprzątnęłam! – zadowolona melduje; ręka wyprostowana po zapłatę. Tato sięga po portfel, kiedy na paluszkach jak baletnica, podchodzi drobniutka Tita. Ściskając pod pachą Małego Ponny z poważną miną oznajmia:
– Dado, nie mam chęci na sprzątanie. Ty posprzątaj mój pokój. Proszę… – wyciągając dłoń podaje mu dolara.

Ze zdziwienia otworzyłam buzię, gdy Patka skończyła opowiadać o tym zdarzeniu. Nie dowierzałam, kręcąc głową wyobraziłam sobie minę Alexa i się zaśmiałam. Patce do śmiechu nie było.
Skąd u dziecka taki pomysł?- rozmyślałam.
Kaprys jakiś, cwaniactwo, logika myślenia, czy dziecięca fantazja?
Powód do troski, czy tylko nauczka dla nauczyciela?

Advertisements

Informacje o Liliana Arkuszewska

Autorka powieści "Czy było warto?"
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Nauki i nauczki

  1. atagao pisze:

    Tita:) I juz ja lubie :)) Spryciara

  2. merlin-joe.bloog.pl pisze:

    Fajna mądrala z niej wyrośnie ale w pozytywnym znaczeniu, śliczne masz te wnuczki, radosne. Obie będą dumą Waszą..dziekuję za piekne słowa, pozdrawiam ciepło 🙂

  3. Violetta pisze:

    Usmialam sie z Twojej historyjki, wyobrazam sobie zaklopotanie taty, bo ktoby sie spodziewal ze w tym wieku stac na tak „logiczne” myslenie. Uwielbiam „satyre w krotkich majteczkach”, albo z „zeszytow wziete”. Majac do czynienia z dziecmi i mlodzieza z racji zawodu, spotykam sie z roznymi takimi ciekawostkami, ktore czesto nam doroslym daja do myslenia. Dwie siostry, wychowane w srodowisku o tych samych wartosciach oddzialowuja odmiennie. Kreuja sie dwie rozne osobowosci. Swiat potrzebuje i takich i takich, bo inaczej byloby nudno, bo nie istnialyby niektore zawody, bo nie byloby nowych wynalazkow itd, itp.
    Tymniemniej w tej historyjce poruszylas temat – problem, na ktory nie mam rozwiazania. Ciekawi mnie co mysla inni. Sprawa tzw kieszonkowych. Dawac, nie dawac, dawac ot tak sobie bez powodu czy za cos. Wiadomo ze swojemu dziecku odda sie wszystko, ale…. czy dac im do zrozumienia ze nie ma nic za nic, cos za cos, czy wynagrodzic za wszystko co robia, za piatki, za skoszenie trawy za wyprowadzenie psa…. Z reguly nie jestem za systematycznym dawaniem, ale w momentach takich np jak dzieciak mowi mi, „pomoge ci” wtedy latwiej wynagradzam.Moj maz daje trzy dni przed koszeniem, co nie wydaje mi sie bardzo pedagogiczne. Z drugiej strony dobrze jest od dziecka przyzwyczaic do wartosci pieniedza……….badz tu madry i pisz wiersze.
    A moze to wlasnie zalezy od osobowosci dziecka?……..

  4. Danuta Sterna pisze:

    Bardzo pouczająca historyjka. Kamyczek do wychowywania przy pomocy nagród i kar.
    Dużo się teraz mówi o odejściu od behawioryzmu w nauczaniu. Czyli również od kar i nagród. Nie tylko w nauczaniu, ale też w zarządzaniu.
    Ja jestem z tej półki, ale moje dziecko jest już dorosłe, więc może nie powinnam komentować tej historii.Gdy moja córka była mała miała wiele pokus w tej materii. Ale ideałem było dla mnie zmotywowanie dziecka w inny sposób – wewnętrznie.
    Pamiętam, że od małego sprzątałam razem z moją córką. Stalo się to tak dla niej regularne, że potem jej umiłowanie porządku było ponad miarę.
    Gdy ją kiedyś odwiedziłam na obozie harcerskim i zajrzałam do szafki, to po jej stronie były pod rząd ułożone ubrania, a z drugiej strony koleżanki – pieprznik. Pomyślałam,że przesadziłam. Ale z perspektywy czasu wydaje mi się, że wszytko poszło dobrze. Może trochę obawiam się, co będzie gdy na swej drodze spotka bałaganiarskiego ukochanego.
    Nigdy nie nagradzałam jej za porządek.
    Ale bardzo, bardzo daleka jestem od wtrącania się w wychowanie innych, szczególnie w wychowanie moich przyszłych wnuków.
    Każdy sam musi znaleźć własną drogę.
    Danusia

  5. Violetta pisze:

    Czyli sprowadzamy problem do jednego , bez wzgledu na warunki i zasady spoleczne reakcje czlowieka wyplyna z wlasnej osobowosci. My rodzice wyznaczamy droge wedlug wlasnych doswiadczen i tak w pewnym momencie czesto „nauka idzie w las”. O karach to juz chyba wszyscy zapomnieli, szczegolnie tutaj na amerykanskim kontynencie. Tendencja jest do wydobycia i dopingowania pozytywnych cech dziecka. Tu sprawa sie komplikuje, bo dla jednych pozytywnym jest ze dziecko powie sasiadce dziendobry, a dla drugiego ze wlasnie przeczytalo dobra ksiazke. Akurat mam troje dzieci w tym dwoje juz doroslych, kazde inne i na szczescie. Nie jestem niestety jeszcze babcia, ale mysle ze dziadkowie sa do rozpieszczania, a rodzice do wychowywania, a „wtracanie” sie rzeczywiscie brzmi pejoratywnie.
    Wszystko z umiarem jak brzmi jedno z przykazan…….

  6. Jeszcze jedna alternatywa: mądrość dziecka…podoba mi się taka postawa Thalii (choć Kasia spontanicznie podeszła do propozycji), pokazując co w tym momencie dla dziewczynki było najważniejsze…Pozdrawiam serdecznie:))

  7. Andante pisze:

    Nigdy nie nagradzałam dzieci za wykonanie ich podstawowych obowiązków pieniędzmi. Nigdy nie dostawali pieniędzy za stopnie w szkole. Musiały im wystarczyć nagrody książkowe za naukę. A swoja drogę cudne masz te wnuczusie, urocze. Pozdrawiam serdecznie…

  8. clisha pisze:

    Ja już kocham te Twoje wnusie:))) Kapitalne! Jednak, nie wypowiem się, co do tej kwestii, nie lubię ingerować w decyzje innych, zwłaszcza jak wychowywać dzieci. Co do mnie, nigdy nie nagradzałam pieniędzmi własne dzieci za stopnie, pomoc w domu itd, ale od pewnego czasu dawaliśmy drobne kieszonkowe. Pewnego dnia zwrócili się do nas o podwyżkę. Powiedzieliśmy im, że to co dajemy to darowizna i ta kwota będzie stała, a pieniążki tylko wtedy mają wartość, jeśli się na nie zapracuje. Chcecie mieć prawdziwe pieniądze – pracujcie. No i kombinowali. Zawsze wiedzieliśmy co, skąd i jak, wszystko było uczciwe.

  9. marzycielka57 pisze:

    Cudowne dziewczynki.Rozumię,że jesteś dumna z nich babciu.Pozdrawiam po wakacyjnie.

  10. margolka pisze:

    Prawdę mówiąc sama mam dylemat, czy zdarzenie to zakwalifikować jako śmieszne, czy jako nieco straszne 🙂 Jedno jest pewne – niesamowicie rezolutna dziewczynka. No i chyba może mieć skłonności do kombinowania. Ale kombinatorstwo nie zawsze jest negatywne, wiec pewnie można to przekluć na coś dobrego.
    Pozdrawiam

  11. Azalia pisze:

    Witaj Lili
    Wczoraj napisałam komentarz i mi jakieś licho zeżarło.
    Śliczniutkie Twoje wnusie. Baaardzo spodobała mi się Tita, z jej sprytem. Dziewczyna nie da sobie w kaszę dmuchać.
    Ja nie nagradzałam pieniędzmi moich dzieci za wykonywanie prac domowych, czy oceny. Nie jestem zwolenniczką takich metod, bo to wypacza dziecka podejście do obowiązków.
    Łagodna perswazja, tłumaczenie, przykład, wspólne zajęcia, to dobre metody. Mnie nie zawiodły.
    Pozdrawiam Liliano

    • Większość z nas nie wynagradza dzieci pieniędzmi za obowiązki domowe, Patka z Alexem również tej metody nie stosują.
      Dziewczynki miały sprzątnąć swoje pokoje i tyle, a dolar do skarbonki miał być za pośpiech. Motywacja by szybko się uwinęły, bo na pływanie zdążyć trzeba było.
      Podobnie jak Margolka, miałam dylemet czy to wydarzenie zakwalifikować do śmiesznych czy niepokojących. Tupet u małych dzieci stawia mnie na baczność. W myślach zarysował się znak zapytania. Sama nie wiedziałam co o tym sądzić.

  12. Ludmiła pisze:

    Dziękuję za interesujący komentarz.
    Jak się tak człek rozejrzy i… popatrzy po sobie to widać,że pieniądz przede wszystkim rządzi „zwykłymi” ludźmi. Praca po godzinach, ciułanie, kredyty…etc to potwierdzają.

    Dziecięca logika niezmiennie mnie zachwyca.

    Przy tekście na temat wychowania w duchu tolerancji aż sobie westchnęłam. U nas zawsze są jacyś ONI, których „honorowo” należy dotykać kijem.
    Pozdrawiam serdecznie.

  13. Iskierka pisze:

    Ojej, dzieci to po prostu mają pomysły, sama bym chyba nie wymyśliła czegoś takiego. Zgadzam się, co do słów rodziców: „Pracuj, ucz się, a będziesz miał lepiej.” Nic nie jest łatwe, do wszystkiego trzeba dochodzić etapami i mieć cierpliwość, ale myślę, że warto.

    Pozdrawiam serdecznie.

  14. Blogerka pisze:

    Będę tu zaglądała często, ale tylko co piątek, sobotę i niedzielę bo w tygodniu nie ma mnie na internecie. Jednak zawsze coś tu po sobie zostawię.. jakiś ślad będzie zawsze. Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Dzisiaj kolejna notka 🙂

  15. LAVERNE pisze:

    Ostatnio doszlam do wniosku, ze dluzsze siedzenie przed komputerem prowadzi do silnych boli oczu i glowy. Jestem rowniez bardziej spiaca i zmeczona nastepnego dnia.. Niemniej jednak czasami trafia sie na takie zaj…. posty i ponownie wciagnieta jestem na dlugie godziny. Dziekuje autorowi za moj bol glowy 😉 Przyznam jednak ze takie bole to zniose z przyjemnoscia. Milego dnia.

  16. I discovered your web site great for my needs. Its content has fantastic as well as valuable posts. I have read most of them but got so much from these.

  17. Alene Ouye pisze:

    I do not discuss blog articles on the other hand discovered this kind of very worthwhile, out of your tender moves. Thanks! Respect, G.

  18. HYIP pisze:

    Hello There. I found your blog using msn. This is a really well written article. I will be sure to bookmark it and come back to read more of Nauki i nauczki | owoc tamtej decyzji . Thanks for the post. I’ll definitely comeback.

  19. Wow, fantastic blog layout! How long have you been blogging for? you make blogging look easy. The overall look of your website is magnificent, let alone the content!. Thanks For Your article about Nauki i nauczki | owoc tamtej decyzji .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s