To nie prima aprilis

W powszedni dzień, rano zanim wyjdę do pracy, włączam radio na CBC, parzę herbatę i przygotwując śniadanie słucham prognozy pogody, po niej World Report, ciekawa co też nowego wydarzyło się na świecie, kiedy smacznie spałam. A tu już na dzień dobry wojny, terror, głód, kataklizmy i inne nieszczęścia. Nie pamiętam, kiedy słyszałam wiadomość napawającą optymizmem. Od trzech lat grozi finansowa plajta. Najpierw banki i giełdy, teraz Grecja na skraju bankructwa, w Hiszpani dwudziestoprocentowe bezrobocie, huśtawka na giełdach uszczupla portfele nie tylko inwestorom, a u sąsiadów, w USA cyrk jakiego jeszcze nie było. Politycy, co jeden to mądrzejszy obwiniają się wzajemnie za podupadającą gospodarkę. Dług kraju rośnie w zatrważającym tempie. Z dnia na dzień plajtują wielkie korporacje, przybywa bezrobotnych. Globalizacja odbija się czkawką niejednej mniejszej firmie. Ekonomia w opałach. Dzisiaj na zakończenie nawet lokalna wiadomość trafiła do światowych. Smart Technology z ottawskiej doliny krzemowej ogłosiła, że ze względu na mocnego kanadyjskiego dolara, zwolni stopniowo do końca września dwustu pracowników. Zmartwienie i żal w głosach ludzi, którzy dostali wypowiedzenia już dzisiaj.

W tym oceanie złych wieści trzeba znaleźć ostoję. Port, gdzie za falochron własnej stabilizacji nie docierają fale pesymizmu.

Niezmiennie pokrzepiam się myślą, że któregoś dnia coś się zmieni. Choć lekarstwa na optymizm nie kupisz, to skądś trzeba brać nadzieję, by funkcjonować w tych czasach. Szukać antidotum, robić coś, by nie popaść w chorobliwe przygnębienie.
Kiedyś usłyszałam dyskusję ekspertów, receptę na to, jak sobie pomóc, dodać otuchy. No i mam swoją „pigułę”.

Po śniadaniu siadam na schodkach przed wyjściem na patio obok ulubionych bananowców, biorę zeszyt i wypisuję w punktach dobrocie, za które jestem wdzięczna losowi i za które dziękuję:
za zdrowie, za wygodne życie w Kanadzie, za pracę, że mamy, za to że u boku bliscy,
w rodzinie miłość i zgoda, że dzieci ustawione i się dorabiają, a najmłodsze Chicas chowają się wspaniale i jeszcze za to i za to i za … Przymykam oczy i karmię tym dobrem swego ducha przetrwania. Odkładam brulion i spoglądając przez okno, jeszcze ślę niebiosom dziękczynienia za pogodę tego lata.
Codziennie w bluzce z krótkim rękawem, spodniach capri i w klapkach, z uśmiechem na twarzy wychodzę z chęcią do pracy.

Po ośmiu godzinach złociste słońce wciąż mocno grzeje, na niebie ani jednej chmurki, czysty błękit.
W samochodzie gorąc jak w piecu, bez chłodu klimatyzacji trudno utrzymać kierownicę.
Z radia, też płyną ciepłe rytmy. Dojeżdżam do świateł, gdy kończy się muzyka i zaczynają wiadomości. Tym razem na początku mowa o Smart Technology i słyszę podekscytowany ton spikera. Słucham, słucham i nie dowierzam własnym uszom, zdziwiona całkowitą zmianą scenariusza. Nie chce mi się wierzyć i dzisiaj przecież nie prima aprilis, a jednak… Ludzie z porannego wywiadu przeszli metamorfozę. Śmieją się i żartują. Wydarzyło się coś niebywałego.
Collin Willard, jeden z wytypowanych do zwolnienia pracowników, sprawdził na internecie podczas lunchu kupon toto-lotka.
Oniemiał, kiedy na ekranie komputera pokazały się wylosowane numery. Razem
z siedemnastoma kolegami z pracy wygrali ponad siedem milionów dolarów…
Los spłatał figla, uśmiechną się do potrzebujących, a wszystkim, którzy słuchają ulżyło, bo wreszcie podano nam lek na optymizm; jest nim dobra nowina.

Reklamy

Informacje o Liliana Arkuszewska

Autorka powieści "Czy było warto?"
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

28 odpowiedzi na „To nie prima aprilis

  1. clisha pisze:

    Przez długie lata zaczynałam dzień od słuchania wiadomości w radio przed wyjściem do pracy, wyprawieniem dzieci do szkoły …., później z internetu przy kawusi.
    Od pewnego czasu po porannej toalecie zabieram psa i wychodzimy na trochę w te swoje ulubione miejsca, coś się przemyśli, trochę „naładuje” duszę ładnymi widoczkami itd.
    Kilka lat temu założyłam „dziennik wdzięczności” (już któryś) i wieczorem wypisuję wszystko to, co spotkało mnie dobrego. Początkowo szło opornie, wg zaleceń miało być minimum 20 punktów, u mnie kilka było! Aż …, aż zaczęłam odkrywać te moje z pozoru małe, a jednak znaczne – dobra. Punkty zaczęły się sypać. Wdzięczność pomnaża! To mnie też zaczęło ukierunkowywać na dostrzeganie dobra.
    Lilka, piękny ten Twój tekst. Bukiecik dobrych życzeń dołączam:*

  2. Andante pisze:

    Ostatnio nie pytam znajomych co słychać , bo jak słychać to na ogół źle. Jednakowoż tak samo jak Ty dziękuję co wieczór za najdrobniejsze dobro jakiego doznałam w ciągu dnia. Dziękuje też za przykrości bo to uczy pokory wobec życia i wiem, już wiem, że nic nie jest na zawsze dane.
    Pozdrawiam serdecznie w ostatnim dniu mojego miesiąca – sierpnia…

  3. Violetta pisze:

    Pieniadze szczescia nie daja……… lecz kufereczek stoweczek daj boze……….
    och jak ja lubie te wyrwane teksty z piosenek lub wierszy.

    Zle sie dzieje na swiecie, ale to od zarania wiekow, teraz tylko musimy isc z pradem. Nigdy tak nie bylo zle ze nie moglo byc gorzej. Tutaj w USA jest zle, nawet bardzo, ludzie opuszczaja domy, bo ich nie stac na oplaty, a czasami stac, ale nie chca placic za cos co nie ma wartosci i wola oglosic bankructwo. Problem jest bardzo skaplikowany, wolnosc bankow bez zadnej kontroli. Nie bede wchodzic w szczegoly. Pewien narod wybrany wymyslil kredyty itp i rzadzi swiatem. Nie wspomne o bezskuteczniej wojnie w Iraku.
    Najwazniejsze to zdrowie i milosc………… reszta sie nie liczy.

  4. Gosik pisze:

    No i wlasnie dlatego wielkim sukcesem jest ksiazka „The book of awesome” gdzie autor wymienia wszystkie drobne, codzienne rzeczy, ktore sprawiaja nam radosc a i zarazem czynia, ze i my czujemy jakbysmy też wygrali w totka. Na przykład:
    – jadac do pracy trafiam tylko na sznur zielonych swiatel
    – moment w ktorym sobie zdalas sprawe, ze rozumiesz obcy jezyk
    – zapach swiezej, wysuszonej na sloncu poscieli
    – smak pierwszej w sezonie papierowki
    – przypadkowe spotkanie z kolezanka z dziecinstwa… itp.
    Chyba kazdy ma dosyc tych negatywow, koncentrujmy sie wiec na slonecznych, chocby momentach zycia.

    • cursi pisze:

      akurat czytam, przeważnie jak jadę z pracy autobusem do domu.
      Czytam i często smieje się na glos, bo naprawdę super napisane.
      Nawet sobie nie zdajemy nieraz sprawy, ile „dobrego” jest w tych „malych rzeczach” w zyciu!

    • Gosik, dzięki, że o tej książce wspomniałaś! Myślałam, że nie ma lekarstwa na optymizm i się pomyliłam. Pobiegłam do księgarni, kupiłam „The book of Awesome” i się cieszę!

      Życie to nie bajka…. to wiemy. Wielu z nas cyników, wielu zgorzkniałych. Potrzebujemy przypomnień, że nie jest tak źle.
      „The Book of Awesome” jest prawdziwą inspiracją.
      Jak katalog powszechnych przyjemności nas wszystkich. Ludzi z różnych środowisk: studentów, gospodyń domowych, robotników, urzędników, naukowców, pisarzy, artystów. Oferuje uciechę, pokazuje nasze życie obficie wypełnione radościami, których już nawet nie zauważamy.
      -znalezione pieniądze w kiszeni spodni, które wrzucamy do pralki
      -kurczaki na przecenie
      -szef wyjeżdża na urlop
      -nie ma kolejki do kasy
      Mała rzecz a jak cieszy… karmimy się optymizmem. Jakże cenne i do szczęścia potrzebne.

  5. atagao pisze:

    A ja myślę, że Dobro nosimy w nas samych tylko zbyt rzadko pozwalamy mu się uwolnić.
    Jeśli odkryjemy je w sobie, to ani opinie o naszej naiwności ani rzeczywistosć nie będą nam straszne.
    a z tym kufereczkiem… ja też poprosze 🙂

  6. Azalia pisze:

    Witaj Liliano
    Taaa… Zalew przerażających informacji potrafi człowieka osłabić. Dlatego od dość dawna nie słucham radia, poza stacją muzyczną, telewizor włączam tylko wtedy, jeśli znajdę w programie coś dla siebie i jest mi całkiem z tym dobrze. Tylko nie wiem jak to sie dzieje, że wiem prawie wszystko o tym co na świecie i w kraju? No, tak. Spotkania ze znajomymi, rodziną i wszystko jasne.
    Dobry pomysł z dzienniczkiem dobrych zdarzeń i drobnych radości. Kupuję, może sie przyda.
    Lili, pozdrawiam słonecznie.

    • Azalio, wiesz o wielu sprawach, bo sluchasz tych, z ktorymi sie widujesz. Faktem jest, ze niewileu potrafi tak na prawde sluchac. To rzadka cecha, ktora bardzo cenie.
      Pozdrowienia tym razem z Toronto. Alez tu duchota!! Oczywiscie nie narzekam, wysokie temperatury i wilgoc, bardzo lubie 🙂

  7. Ludmiła pisze:

    Ranek zaczynam podobnie, ale kawą. Włączam Radio Tok FM. To jest radio gadane w 90%. Podoba mi się Twój sposób zaklinania dobrego losu. Mój sposób na odizolowanie się od „złych” jest strona internetowa,którą polecam :http://www.dobrewiadomosci.org/wiadomosc,1,0,lista.html.

    Pozdrawiam serdecznie,

    • Ludmila, weszlam na strone, ktora polecilas i otworzylam szeroko oczy. Same dobre wiadomosci!:
      – Malborg i Wawel najpiekniejszymi zamkami
      – Torunskie pierniki- pycha
      – Usmiechniety Poznan – ach jak przyjemnie
      – Zadzwon do Polski, cent za minute rozmowy – juz dzwonie!
      bede tu czesto zagladala.
      Dziekuje i do zobaczenia

  8. Małgosia pisze:

    Liliano, nigdy rano nie słucham wiadomości. Przyznaję, że właśnie z tego powodu, o którym piszesz. Lubię dzień zacząć optymistycznie i jak najdłużej niech tak trwa, co nie znaczy, że nie interesuję się problemami świata. Pozdrawiam ciepło:)

  9. Anna pisze:

    Nie tylko Ty, Liliano, masz problem ze znalezieniem dobrych wieści ze świata. Ja też szukam czegoś optymistycznego, o czym mogłabym napisać na swoim blogu i … nie znajduję.
    Rzadko docierają do nas jakieś szczątki tego, co można uznać za pokrzepiające.
    Dziękuję za wizytę na moim blogu i serdecznie pozdrawiam.

  10. merlin pisze:

    Witam po długiej przerwie, smutny czas był ale trzeba żyć dalej, od bardzo dawna nie słucham i nie oglądam wiadomości, bo jak piszesz rzadko one są dobre, przygnębiają, zabierają radość nawet picia porannej kawy. Cieszę się z czyjegoś szczęścia, żałuje, że widzę go juz coraz mniej. Dlaczego ludzie nie potrafią cieszyć sie z tego co maja, co ich otacza?

    • niektórzy potrafią docenić to co mają i z tego się cieszyć. Takich niestety jest mało. Czasy w jakich żyjemy utrudniają nam dostrzeganie dobra, które nas otacza. Głowy mamy zaprzątane dorabianiem się, konkurencją, rywalizacja spędza sen z oczu. Ostatnio w Polsce często słyszałam zwrot „gonitwa szczurów”. To coś nowego, za moich czasów nie istniało. Pogoń za pieniądzem, karierą, materialne dobra stały się ważniejsze niż te duchowe, zazdrość dookoła.
      Kiedyś natknęłam się na cytat, który mnie zaskoczył, tym samym utknął w pamięci. Nie jestem pewna czy go dokładnie zapamiętałam, ale brzmi mniej więcej tak:
      Nigdy nie próbuj dzielić swych radości z drugim człowiekiem. Ludzie chętnie współczują w cierpieniu, ale nie potrafią dzielić się radością.
      Gorzkie to i smutne. Nie chcę wierzyć, że prawdziwe.

  11. merlin pisze:

    Wiesz po głębszym zastanowieniu się w tym cytacie jest wiele prawdy z Joe zastanawialismy sie nad nim ..nie chce się wierzyć ale po głębszej analizie staje sie to prawdziwe

  12. eremi pisze:

    Witam serdecznie.
    Czy ten nowy milioner podzieli się wygraną z 200 zwolnionymi kolegami?
    Wątpię. Pieniądze zmienią od razu jego punkt widzenia i stanie się tak nieczuły jak ci, którzy niedawno jego zwolnili.

    • eremi, on podzieli się z tymi z którymi wygrał. Suma, która mu zostanie nie jest aż taka astronomiczna, starczy na spokojne życie. A o to przecież chodzi. Spokoju i radości nam potrzeba. Nieczuli są z regóły ci, którym wciąż mało.

      • eremi pisze:

        Ale w takim razie nie on sam był właścicielem tego losu. Jeśli właścicieli było kilku, to muszą sprawiedliwie podzielić wygraną. Po prostu mus.
        Pytanie: Czy gdyby sam wygrał taką kwotę i był jedynym właścicielem tej wygranej, czy podzieliłby się taka ogromną sumą z kolegami, którzy stracili pracę? Wątpię.

  13. wanda56 pisze:

    Witaj Lili!
    To co mamy i to co nam się przydarza „to nie prima aprilis”. To wyłącznie zasługa naszych myśli. To one tworzą naszą rzeczywistość. I ja co wieczór z wdzięcznością dziękuję za wszystko co mnie spotkało i z ufnością dziecka wtulam się w senne ramiona syna Hypnosa, by wraz z pierwszym promieniem słońca przywitać z radością nowy dzień.
    TV włączam tylko na dobry film, koncert, kabaret … nie karmię się lawinowo spływającymi wiadomościami ze świata, wciskającymi się mikroszczelinami w moją wrażliwą na piękno duszę.
    Zawsze znajdę czas, żeby pomedytować na łonie natury, lub w blasku świec. Rodzę się wciąż na nowo, przedkładając „być” nad „mieć”.
    Pozdrawiam serdecznie spod wrześniowych Tatr. :-)))

  14. Lotka pisze:

    Bardzo ciężko dziś o dobre wieści ze świata. Reporterzy czyhają na sensację i takimi wiadomościami nas karmią. Często oglądamy TVN24, a tam zaczynają od wypadków, nieszczęść, samobójstw i innych kataklizmów. Nie potrafią podnieść ludzi na duchu, że gdzieś zdarzyło się coś dobrego. Aby ochłonąć od natłoku złych myśli idę na słonko, jeżeli akurat świeci i staram się oddychać świeżością aby naładować akumulatory na następne kataklizmy wiadomościach popołudniowych. Cóż, takie czasy, że walczy się o procent oglądalności i o nic innego się nie dba. Tylko politycy przed wyborami trzymają mnie przy duchu, bo z tych chociaż pośmiać się można, tacy są „rozkoszni” w swoich obietnicach. Lilianko, życzę Ci pogody ducha, słonka jak najwięcej aby świeciło nie tylko na niebie ale i w Twojej duszy. Całuski zostawiam.

  15. Danuta Sterna pisze:

    Słyszałam kiedyś o piśmie, które miało w sobie tylko dobre wieści. Szkoda, że nie ma takiego w powszechnym użyciu. A może też taka stacja radiowa?
    Jakoś jesteśmy tak skonstruowani, że karmimy się złymi. Ciekawe dlaczego?
    Dlaczego film kończy się w momencie, gdy ludzie się pobierają i dalej żyją dobrze i szczęśliwie?
    Dlaczego lubimy horrory i kryminały? A jak o miłości, to z problemami?
    Zastanawiałam się nad tym i myślę, że szczęście oglądane na ekranie jest…nudne. A może trzeba do niego dorosnąć?
    Kiedyś syn moich znajomych (rodzina 4-dzietna, której się słabo finansowo powodziło) powiedział: Mamo, my jesteśmy bogaci, bo się kochamy. Miał wtedy chyba 7 lat.
    Wszystkim nam takiej refleksji życzę.
    Danusia

    • Lotka, ja także do słońca się wystawiam po dobre samopoczucie.

      Zadziwiająca jest ludzka natura, pragnie szczęścia a skandalami, nieszczęściami innych się poi.

      Choć nie zawsze…. pamiętasz historię o trzydziestu trzech górnikach uwięzionych osiemset metrów pod ziemią przez sześćdziesiąt dziewięć dni? Miało to miejsce w Chile w sierpniu zeszłego roku. Oczy miałam wlepione w ekran telewizora, kiedy wyciągano jednego po drugim. Akcja ratownicza zakończyła się sukcesem. Nikt nie zginął!
      Cóż to była za radość.
      Cały świat się cieszył.
      Do kanadyjskich mediów napływały wzmożone próśby, by podawały więcej pozytywnych wieści. Pisano w gazetach, rozmawiano o tym w paru progrmach i nic. Zostało po staremu.

  16. Łukasz T. pisze:

    Ja tak trochę nieśmiało biorę się do pisania tego komentarza 🙂 Otóż jakby naprzeciw większości społeczeństwa, ja spotykam się na ogół z dobrymi wiadomościami. Nie wiem czym to jest spowodowane. Czy trybem życia, czy ludźmi, którymi staram się otaczać, ale… naprawdę ciężko mi sobie przypomnieć jakąś naprawdę smutną/tragiczną wiadomość, która ścięłaby mnie z nóg i odebrała chęć do czegokolwiek. TV nie oglądam, ponieważ wychodzę z założenia, że głowa, to nie śmietnik. Podobnie z radiem – zdecydowanie wolę włączyć dobrą płytę, niż słuchać smutnych panów, mówiących o smutnym czasie, w tym jakże smutnym kraju.

    Wyścig szczurów Liliano najlepiej jest widoczny, w mojej ukochanej Warszawie. W sobotę wystarczy wyjść na spacer, aby zobaczyć jak wyludnia się miasto… Wszyscy niezawodnie wrócą tu w niedziele wieczorem, z nowymi słoikami, aby w poniedziałek z samego rana rozpocząć kolejny pięcio-dniowy etap zmagań… Cóż, życie człowieka ma kolor jego wyobraźni 🙂

    Jak zwykle gorąco zapraszam do siebie, na relacje z rozpoczęcia roku szkolnego.
    Kolejna mała rzecz, o której nie powiedzą żadne tzw. ‚opiniotwórcze media’, ponieważ nie ma w tym sensacji, a wiadomość taka nie sprzeda się tak dobrze, jak kryzys, krach, czy kolejne samobójstwo. A poświęcić 5 minut na przeczytanie… chyba warto 😉

    • Witam Łukaszu,
      piszesz, że spotykasz się na ogół z dobrymi wiadomościami i nie wiesz czym to jest spowodowane.
      Właśnie tym, że nie słuchasz radia i nie oglądasz TV.
      Zdajesz sobie sprawę, że w mediach usłyszysz smutnych panów mówiących o kryzysie, krachach, samobójstwach.
      Głowy nie chcesz sobie nimi zaprzątać i z jednej strony to racja. Jednak nie żyjemy na bezludnej wyspie, to o czym się dowiadujemy nas otacza, ma wpływ na nasze życie. Są programy, które nas uczą, wiadomości, które pozwalają nam iść z czasem, o których powinniśmy widzieć by odnaleźć się w tym zagmatwanym świecie. Na przykład kursy walut – niezbędne informacje dla podróżujących, dla miłośników muzyki informacje o koncertach, nowych płytach, dla czytających o wydanym dziele.
      Obecnie mamy okres wyborów, my tutaj w Ontario a wy w Polsce – na kogo będziesz głosował nie znając programów partii ani poglądów polityków?
      Trikiem jest wybierać te pouczające, a nie trafiać na złem karmiące.
      Dzięki za wizytę, już lecę do ciebie, bo wiem, że o robisz dużo dobrego.

  17. Ciotka pisze:

    Witaj Lilianno
    Mimo ze malo pisze to ciagle czytam. Ostatnio mam malo czasu. Wizyta rodziny z Polski, koniec lata i meza zdrowie troche gorsze. Chcialam tylko dopisac ze ja osobiscie odrzucam wszelkiego rodzaju zle wiadomosci. Obejrze tylko CTV z Toronto i to wystarczy. Radio wlaczam na troche gdy jade samochodem. W telewizji szukam to co mnie pociesza i podtrzymuje na duchu. Dramatow nie ogladam.. Nastawia mnie to bardziej pozytywnie do swiata choc jestem realistka i wiem ze na tym swiecie dobrze sie nie dzieje. Wysylam co tydzien Toto-lotka bo jestem tez marzycielka. Najwiecej co wygralam 2 lata temu to 1000 dol. Dzis ciesze sie piekna jesienna pogoda. Mialam wspanialy spacer nad Jeziorem Simcoe. Zycie jest piekne. Zycze wspanialej jesieni .

  18. clisha pisze:

    Lilka, to nie prima aprilis, to fakt niezbity, prawda oczywista!!!! :)))) Będziesz do mnie zaglądać na spocie? Zapraszam… (litości za styl, jam spontaniczna).
    Adres bloga: http://zycie-w-kadrze-zatrzymane.blogspot.com/
    Pozdrawiam serdecznie. Napisz, nie wszyscy wiedzą, jak tam w Kanadzie, w USA obchodzi się takie święta? Mnie to ciekawi. Pozdrawiam….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s