Lilka, bujasz?!

W poniedziałek prasowałam, słuchając płyty Dislocados. Salsa zawsze potrafi roztańczyć moją duszę. Za oknami świeciło słońce, snop promieni oświetlał pokój. Przez otwarte drzwi na patio, wpadał słodki zapach bzów. I jak tu się nie cieszyć, gdy w całym domu pachnie wiosną?! – pomyślałam z uśmiechem. Zerknęłam na mały flakonik pełen fiołków, solo wystawała z nich czterolistna koniczynka wypatrzona podczas porannego spaceru. Układałam wątki związane z wydaniem książki, zadowolona przede wszystkim z faktu, że w końcu zaprzyjaźniłam się z cierpliwością. Myślami jednak wybiegałam do środy, spokojna czekałam dnia, w którym miałam dostać swoją pierwszą wydrukowaną książkę – egzemplarz sygnalny wysłany z Polski kurierem DHL.

Niespodziewanie w muzykę wdarł się dźwięk dzwonka, zdziwił, gdyż gości się nie spodziewałam. Na ściennym zegarze była 16:04. Zaciekawiona któż to może być, poszłam otworzyć drzwi i aż mnie wyprostowało na widok młodego mężczyzny ubranego w mundur DHL’u.
— Liliana? – zapytał młodzieniec. — Ar… — próbował przeczytać, wpatrując się w moje nazwisko, którego nie był w stanie wymówić. Wyręczyłam go, po czym drżącą ręką, niezgrabnie podpisałam odbiór przesyłki. Podziękowałam, a on uśmiechnął się i odszedł.

Teraz drżałam już cała, gdy otwierałam kopertę i wyjmowałam z niej książkę,
nie odrywając wzroku od okładki zadzwoniłam z nowiną do Andrzeja.
— Przyszła książka.
— Bujasz!
— Leży przede mną na stole.
— Nie wierzę! Tak szybko? — wykrzyknął uradowany i podzielił się wiadomością ze Sławkiem.
— Lilka, gratuluję! — usłyszałam głos w słuchawce — To została ci ostatnia korekta i zatwierdzenie składu.
— Patrzę na nią i zastanawiam się, czy to nie fatamorgana.
— Zabieraj się za czytanie! — jak zawsze z entuzjazmem dopingował szwagier.

Docierało do mnie powoli, że książka stała się faktem. Nie od razu wpadłam w strony „Czy było warto?”. Przez chwilę dumałam: cóż to za wspaniały dzień? Czyżby planety ułożyły się w jednej linii?
Musiałam sprawdzić. Siadłam do komputera, w ruch poszedł Google. Na ekranie pokazał się układ planet tego dnia. Nie była to parada w jednej linii, ale ich konfiguracja była moją. Szczęśliwą.

Rozłożyłam książkę i patrzyłam w nią aż oczy zaszły mgiełką wzruszenia. Tkwiłam w bezruchu jeszcze przez chwilę, po czym ocknęłam się. Przetarłam powieki i zaczęłam czytać z uwagą.

„Czy było warto?” zatwierdziłam do druku po długich czterech dniach.

Radość mnie nie opuszcza, wczoraj zawitała znowu. Jestem w zapowiedziach!

Reklamy

Informacje o Liliana Arkuszewska

Autorka powieści "Czy było warto?"
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Lilka, bujasz?!

  1. akismet-c7ac923133e0e13af1dc00175a8caed5 pisze:

    Gratulacje!!! Nareszcie 🙂
    Zbierasz już zamówienia na egzemplarze z dedykacją? Ja poproszę.
    Karol

  2. Lotka pisze:

    Lilianko, gratuluję Ci pięknie wydanej książki. Grafika okładki przykuwa wzrok. Ogromnie się cieszę z Twojego sukcesu i mam nadzieję, że będą następne. Dla Polonii Twoja książka będzie stanowiła wartościowe obejrzenie własnych przeżyć. Dobrnęłaś do celu i to jest najważniejsze. Przytulam Cię i całuski zostawiam.

  3. http://moja-ameryka.blogspot.com/ pisze:

    Lilka, jakze sie ciesze:) GRATULACJE!
    Jestem pewna, ze zawiatasz w polonijne progi i w USA.
    Bardzo, bardzo mnie ta ksiazka ciekawi i intryguje. Wiem, ze i moje losy odbijaja sie w niej jak w lustrze…Ten emigracyjny chleb, zmagania, zywot.
    I zapytam nieskromnie – a co z wersja ebook’owa?
    Sciskam mocno w radosci!

  4. Gosik pisze:

    Mimo ,ze domyslam sie jak przezywalas dostarczenie pierwszego egzemplarza swojego dziela, czytanie tego wpisu swietnie to uczucie namalowalo.
    Dumna jestem z Ciebie siostro!!! Wyobrazam sobie jakie uczucie bedzie miala nasza mama wchodzaca do ksiegarni i zdejmujaca z polki ksiazke swojej pierworodnej. Bajkowe… jakby powiedzial nasz tata!
    Bylam swiadkiem ile pracy wlozylas w to przedsiewziecie,ile pasji ,ile serca. Wspanialym jest wiec fakt ukoronowania tego wszystkiego! Two thumbs up!!!

  5. majchers pisze:

    Gratuluję. Teraz dopiero się zacznie!
    ;-)))

  6. aneta pisze:

    Nie wiem od czego zacząć .Gratulacje!!!! tak, oczywiście, że tak……..,po stokroć tak, ale to i tak za mało, o wiele za mało Liliano. Nie znajduję słowa, którym mogłabym Cię dzisiaj obdarzyć i wyrazić, jak bardzo, bardzo się cieszę ,że jesteś u celu i spełniłaś swoje marzenie. Nie znam tego uczucia i nawet nie wiem, czy jestem w stanie je sobie wyobrazić -. Jak to jest patrzeć na swoją własna książkę?. Ty już to wiesz . To przepięknie .Skończyłaś .Dałaś radę . Mogę tylko przypuszczać, że ta chwila była niezapomniana i wynagrodziła Ci wszystkie trudy. Brałaś udział w maratonie…..,upadałaś……podnosiłaś się, z grymasem na twarzy rozcierając bolące kolana i otarte ręcę i znowu biegłaś dalej….. ale to już meta Lilka. Dokąd pobiegniesz dalej?…….Pozdrawiam z uśmiechem mego serca. .Aneta

  7. merlin pisze:

    gratuluje, wytrwałaś, a teraz masz swoje dziecię i mozesz się radowac, grafika okładki przyciągająca wzrok, wierzę, że będzie wielu czytelników 🙂 pozdrawiam

  8. clisha00 pisze:

    Lilka! Polał się u mnie szampan, polały się łzy! Ze szczęścia! Wiem, co przeżywasz i pozwól, że razem z Tobą będę podzielać Twoją radość. Zamieściłam fotkę na moim blogu….Nie myśl, że teraz spoczniesz:))) Teraz dopiero zacznie się bal:))) Powodzenia!

  9. Monika pisze:

    Pani Liliano,
    miałam tę przyjemność robić korektę Pani książki (wczoraj oddałam ją do wydawnictwa). Muszę przyznać, że lektura Pani dzieła była niezwykle przyjemna. Książka mnie zainteresowała, wzruszyła, rozbawiła – czytało się ją z prawdziwą ochotą :). Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę sukcesów. MP

  10. Cz pisze:

    Liliana,
    gratulacje!
    Czekam na drukowaną wersję.
    A przy okazji mam nadzieję dostać kiedyś autograf.

  11. Angel pisze:

    Moje gratulacje:* Cóż mogę powiedzieć? Chyba przede wszystkim TRZYMAJ TAK DALEJ!!! Bo pewnie na tym nie poprzestaniesz,prawda?
    Przesyłam moc serdeczności i pozdrawiam ciepło:*:*:*

  12. andante spianato pisze:

    Jakie to wzruszajace. Własna książka. Serdecznie Ci gratuluje . Przez 10 dni nie miałam dostępu do komputera , a tu takie wiadomości. Po prostu super. Pozdrawiam..

  13. Natalia pisze:

    Och, tak się cieszę, że Pani napisała książkę 🙂 na pewno będzie miała sporo czytelników, niestety ja nie mam czasu nawet na czytanie lektur, a rodziców… to trudno namówić to przeczytania jakichkolwiek poradników. Gdyby np. moja książka została wydana to dzwoniłabym, pisałabym do każdego kogo mam na liście w komórce i na gg. Co za radość. Życzę powodzenia i mam nadzieję, że książek, które będzie pisać Pani będzie więcej!

  14. krystynkabaj pisze:

    Wielkie gratulacje!!!!!Bardzo się cieszę razem Z Tobą!!!!

  15. k.r pisze:

    Nie mogę się doczekać kiedy będę mieć na swojej półce Pani książkę!

  16. Lotka pisze:

    Lilianko, napisz jakie wydawnictwo wydało Twoją książkę. Córka moja jest szefową od 55 bibliotek miejskich. Może zamówiłaby po kilka egzemplarzy do każdej? Jeżeli tylko nie jest to prywatne wydawnictwo. Pozdrawiam.

  17. krystynkabaj pisze:

    Znów wpadłam na chwileczkę zobaczyć co słychać? Pozdrawiam serdecznie

  18. clisha00 pisze:

    Jak by to było miło – z autografem:) Już jedną (z autografem) mam od koleżanki z bloga – Miledy z Onetu. Lilka – pięknych chwil na promocjach:) Uściski ślę …

  19. Dziękuję Wam za dobre słowa, za wsparcie, dodawanie otuchy. Szampan smakował doskonale!
    Do tej pory bąbelki szumią w głowie ☺

  20. malgosia88 pisze:

    Lilianko, serdecznie Ci gratuluję wydania książki. Jedną zamawiam:)) Może uda mi się zdobyć do niej autograf? :))) Uściski z Polski

  21. Krystyna pisze:

    Moje najszczersze gratulacje! Dopielas swego upragnionego celu! To ma majestat osobistego osiagniecia w randze: a slowo ksiazka sie stalo!
    Ta wspinaczka po stronach Twojej ksiazki byla, nie watpie, pelna ciezkiej pracy, stresow, rozterek, wzlotow i upadkow weny no i mozolnej codziennej pracy. Juz za samo to nalezy Ci sie medal za wytrwalosc. Gratuluje rowniez wytrwalosci i hartu ducha jakim wykazali sie Twoi najblizszych od meza Andrzeja poczawszy.
    Moge Ci przyrzec ze Twoja ksiazka bedzie w Afryce znana. Mam zamiar choc jeden egzamlparz umiescic w naszej polskiej bibliotece w Johannesburgu z odpowiednia rekomendacja.
    Serdecznie pozdrawiam!

  22. Sylwia pisze:

    WoW! Odkrylam paniá doslownie kilka godzin temu…zupenie przez przypadek! Tak sie zaczytalam w Pani blogu,ze fakt iz jest 1:18 jest nieistotny…Kiedy czytam paniá, mam wrazenie,ze czytam siebie i swoje przemyslenia…a nie oszukujmy sie- siebie czytac jest najtrudniej. Mam 25 lat, od prawie siedmiu lat mieszkam za granicá i kocham placki ziemniaczane, ktorych nie jadlam juz od wieków… Sposób w jakim Pani pisze sprawia, ze…no wlasnie…nie spie o 1:23am…hmmm….a to nie ja! No nic, co chce powiedziec, to to, ze wspaniale Pani opisuje pewne uczucia i ze ksiazke kupie napewno…bo mam wrazenie, ze odpowie na moje pytanie: ‚what’s next? Tu czy tam?’ Pozdrawiam cieplo i dziekuje! Xx

  23. Jędrek pisze:

    HA!
    Błąkałem się po Polsce nie zaglądając do internetu a tu taka wiadomość!
    Gratulacje!
    Nie mogę się doczekać.
    Serdeczne pozdrowienia.
    Jędrek
    PS
    W Honolulu nie było małp – Gosik chyba jednak je wystraszyła 🙂

  24. Azalia pisze:

    Lila, wiesz że się cieszę. Bardzo, bardzo. Gratulacje i mocne uściski. Będę szukała w księgarniach. Już nie mogę się doczekać. Uśmiecham się do Ciebie. Pozdrawiam

  25. Lotka pisze:

    Może w tym samym czasie byliśmy W Szczecinie. My, dokładnie tydzień temu w poniedziałek i wtorek. Robiłam zdjecia na „Różance”. Pogoda się zepsuła, niestety, ale obiecują od jutra poprawę, więc czekam niecierpliwie. Trzymam kciuki za Ciebie, a by promocja książki udała się jak najlepiej, a spotkania a czytelnikami były udane. pozdrawiam ciepło i serdecznie.

  26. clisha00 pisze:

    Lilka, powiadom, w jakich księgarniach będzie można zakupić Twoją książkę.
    Życzę udanego pobytu w Szczecinie i niezapomnianych, wspaniałych wrażeń w czasie promocji. Wybacz, przeczytałam Twój komentarz w mejlu, ale nie wpisał mi się na blogu… hm.
    Ściskam gorąco…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s